No i kolejna wiosna i kolejna Wielkanoc na
mojej stronce. Zima przeciągała swój pobyt na ziemi i odchodziła
powoli.Gdy zakwitły krokusy, zawilce, sasanki i inne wczesnowiosenne
kwiaty, wróciła niespodziewanie na kilka dni i wszystko okryła swoim
puchem. Na szczęście po kilku dniach wszystko wróciło do normy, i tak
szybko wokoło się zazieleniło, że aż cieplutko zrobiło się w serduchu.
Przyszedł czas pisanek, Wielkanocy i refleksji.Jakby specjalnie na tą
okazję okazale rozwinęła się kliwia i czerwienią swych kwiatów pyszniła
się na parapecie.
A po świętach...zakwitły kaczeńce, które tak samo pięknie uśmiechają
na łąkowych mokradłach jak i w wazonach. W moim domu towarzyszą im
wcześniej zerwane gałązki leszczyny, czereśni i brzozy, które także
kuszą swoim urokiem. Na balkonie zakwitły pierwiosnki, szafirki, za
chwilę pokażą swoje piękno tulipany a pod balkonem złoci się forsycja.
Pogoda zaskakuje nas zmienną temperaturą, nagłym zachmurzeniem i
pierwszymi burzami po których można się zachłysnąć świeżością
powietrza. To co udało mi się uchwycić obiektywem aparatu zobaczcie na
zdjęciach.